Kadr z klipu “I will go to jail” / Źródło: YouTube

21.02.2018, 13:12, Poniższy tekst skończyłem pisać o godzinie czwartej nad ranem dnia dzisiejszego. Cóż za ironia, że zanim go opublikowałem, amerykańscy Żydzi w najbardziej możliwie bezczelny, tupeciarski, knajacki sposób, potwierdzili tego tekstu zasadność. Ale tym lepiej. Dla większości z Was dzięki temu treść tej notki stanie się tym celniejsza.

——

Sporo już czasu minęło od pamiętnego dnia, w którym ambasador Izraela Anna Azari, podczas obchodów upamiętniających wyzwolenie niemieckiego obozu KL Auschwitz swoją bezczelną wypowiedzią, uśpioną dotąd wojnę Izraela z Polską przeniosła na wyższy poziom. I tylko ci, którzy naiwnie sądzili, że mamy do czynienia jeno z chwilowym kryzysem polsko-izraelskim, dziś najpewniej ze zdumienia przecierają oczy, gdy widzą, że strona żydowska ani przez moment nie starała się kolejną tej wojny bitwę załagodzić, a wręcz odwrotnie, przy każdej nadarzającej się okazji, w poczuciu bezkarności i wyższości nad nami, prze przed siebie niczym nazistowskie czołgi na Stalingrad i nie chce się zatrzymać. Takie zdumienie niejednokrotnie da się zauważyć wśród naszych tzw. politycznych elit, więc nie ma się co dziwić, że ten objaw kompletnej ignorancji z dziedziny pojmowania tego czym w istocie jest państwo Izrael, jego agenda i polityczne elity, udziela się także innym pomniejszym Polakom. Mało kto chce zauważyć, że ten tzw. „spór polsko-izraelski” w istocie jest tylko wyższą formą trwającej od dziesiątek już lat ospałej wojny między nami a polityczno-społecznymi elitami państwa Izrael.

Zacznijmy może od pamiętnego występku ambasador Azari. Bo czym innym jak nie bezczelnością pełną poczucia wyższości było wygłoszone przez nią przemówienie w budynku “Sauny” na terenie byłego niemieckiego obozu w Brzezince podczas wspomnianych wyżej obchodów? Fakt, że poinstruowano ją, by zrobiła to dokładnie w tym miejscu, w takim czasie, podczas takich obchodów wyraźnie pokazuje jak dalece ”przyjazne” jest podejście izraelskich elit politycznych do naszego narodu. Postawiono ją tam w roli „Pana”, który „nieokrzesanych” Polaków ma przywołać do porządku i wskazać ich miejsce w szeregu. Zrobiono to umyślnie podczas takiego wydarzenia, bo akurat nim zainteresowane były media całego świata. Taka bezwzględna „dyplomacja” strony izraelskiej nie jest niczym nadzwyczajnym – to rutyna. Zaś ogromna rzesza widzów tego żałosnego spektaklu, patrzy na to, jak na coś niebywałego i coś zaskakującego. Pytanie tylko dlaczego? Wszyscy wiemy, że projekt nowelizacji leżał długo w zamrażarce. Nikt nie kwapił się w ciągu ostatnich dwóch lat jakoś szczególnie lobbować za tym, by nowelizacja w końcu z zamrażarki wyskoczyła. Wiemy także, że strona izraelska była zainteresowana w tym czasie jej treścią i kilka razy były w tej sprawie przeprowadzano rozmowy z polskimi politykami. Co takiego polityczni reprezentanci Izraela na Polskę robili przez cały ten okres? Cóż, wydaje się, że ze swoimi postulatami mającymi wpłynąć na treść ten ustawy, politycy izraelscy byli tak zuchwali, że ostatecznie za każdym razem odbijali się od ściany. Najwyraźniej uznali w pewnym momencie, że nic już nie wskórają, więc postanowili w ramach odwetu „spuścić Polakom lanie” na oczach całego świata. Oto jak pan traktuje psa, gdy ten nie reaguje na głośne „aport!”. To tylko jeden z wielu tak wyraźnych spektakli obrazujących jak w mniemaniu politycznych i społecznych elit żydowskich, Polacy uważani są za kogoś, kogo z pełnym przekonaniem można traktować jak chłopca do bicia.

A jaki jest typowy stosunek Żydów izraelskich i tych amerykańskich do samej prawdy historycznej, do historycznych faktów, na straży których od miesiąca tak bardzo starają się stać? Niestety na naszą szkodę i wszystkich tych, którzy cenią sobie podstawy naszej cywilizacji, a zwłaszcza stosunek do prawdy określony przez Arystotelesa, elity żydowskie oraz obywatele państwa Izrael wręcz systemowo uczone i utwierdzane są w przekonaniu, że taka jej definicja prawdy nie jest tym, co powinno wskazywać im drogę do jej poznania, a już na pewno nie jest właściwym budulcem kształtującym zgodną z interesem narodu żydowskiego narrację historyczną. To powoduje, że w swojej rozprawie nad rzeczywistością muszą nauczyć się obcować z kłamstwem jako czymś moralnie nienastręczającym wyrzutów sumienia, bo jeśli ktokolwiek od greckiej prawdy odchodzi, kłamać musi. W ostatnim czasie potwierdzeń tego mieliśmy niezliczoną ilość. Państwo Izrael od kilkudziesięciu lat wręcz systemowo uczy każdego kto przechodzi przez tamtejszy system edukacji, kompletnego abstrahowania od prawdy obiektywnej. Nie inaczej jest w USA, gdzie rykoszetem, obarczani tym kalectwem są także Amerykanie nieżydowskiego pochodzenia. Zwłaszcza jeśli rozprawa nad historią dotyczy okresu drugiej wojny światowej i Holokaustu. Obok patologicznego wręcz szerzenia wśród żydowskiej młodzieży plemiennej nienawiści do Polaków, jest to najbardziej szkodzący nam żydowski standard.

Następna strona

Jeśli podobał ci się wpis, prosimy udostępnij.