śledź nas  

Izrael, to nie jest dla Polaków partner do dyskusji na temat Holokaustu

Niech nikt nie liczy na to, że strona żydowska w jakikolwiek sposób zmieni ton, w którym nadaje od miesiąca. Elitom żydowskim nie dlatego przeszkadza nowelizacja naszej ustawy o IPN, bo obawiają się, że nowe prawo będzie ograniczać badania naukowe lub że świadectwa pojedynczych osób będą w jej ramach kończyły się zarzutami karnymi.

, Przez , w Polityka w . Tagi: , , , ,

To zaledwie niewielka próba tego jak na gruncie historii Holokaustu przeciętny Żyd nie ma żadnego problemu z tym, by swoje wyobrażenia na jego temat sankcjonować lub bronić kłamstwem. Wytknięcie takiej osobie fałszowania historii, wytknięcie takiej osobie kłamstwa, w żadnym przypadku nie robi na niej żadnego wrażenia, bo tu nie jest ważne, że cel osiąga się ordynarnym kłamstwem, tu chodzi tylko i wyłącznie o to, aby narracja się zgadzała – nic nie jest ważniejsze. Przedstawiłem powyżej trzy przypadki stosowania tej normy w ciągu krótkiego okresu czasu przez trzech należących do zupełnie różnego pokolenia Żydów. Dwaj najstarsi z tego grona kłamali bezczelnie na oczach milinów ludzi. Jeden przed kamerą prosto w oczy premierowi polskiego państwa, a drugi w internecie rozniecając w ten sposób informacyjny przekaz, który potem dotarł do milionów. Co ciekawe, np. wielu próbowało sobie tłumaczyć kłamstwa Yair’a Lapida tym, że obecnie w Izraelu trwa kampania wyborcza i swoją niecną aktywnością chciał ugrać polityczne dla siebie poparcie. Mówi się, że ma szansę zastąpić na fotelu premiera Netanjahu. Czy potrzeba lepszego dowodu na to jak ahistoryczne i skrajnie negatywne wyobrażenia na temat Polaków dominują w Izraelu, skoro ordynarnymi kłamstwami na nasz temat, można zdobyć tam poparcie polityczne dające fotel szefa rządu?

Niech nikt nie liczy na to, że strona żydowska w jakikolwiek sposób zmieni ton, w którym nadaje od miesiąca. Elitom żydowskim nie dlatego przeszkadza nowelizacja naszej ustawy o IPN, bo obawiają się, że nowe prawo będzie ograniczać badania naukowe lub że świadectwa pojedynczych osób będą w jej ramach kończyły się zarzutami karnymi. Treść tej nowelizacji jest problemem dla Żydów, bo niebezpiecznym dla nich jest jakiekolwiek ograniczanie swobodnego powielania za pomocą ośrodków propagandowych kłamstw, na kłamstwach których w znaczącym stopniu opiera się korzystny dla nich obraz historii Holokaustu, a który to oderwany od ścisłej prawdy historycznej obraz, w istotnym stopniu definiuje dziś żydowską tożsamość, a także jest jednym z fundamentów sankcjonujących istnienie państwa Izrael. Pozwolenie na to, by jakikolwiek inny naród prawnie zakazywał niezgodnego z faktami historycznymi przekazu na temat Holokaustu i drugiej wojny światowej, jest jednoznacznym przyznaniem do tego, że cierpienia Żydów jednak na tle pozostałych ofiar nie były – jak to swego czasu określiła Barbara Engelking-Boni – wyjątkową „tragedią, metafizyką, spotkaniem z najwyższym”. Uznając prawo Polaków do karania za używanie zwrotu „polskie obozy śmierci”, Polacy na tle reszty ofiar drugiej wojny światowej, staną się w świadomości społecznej kolejnym obok Żydów narodem wyjątkowo jak oni okrutnie potraktowanym przez niemieckie zbrodnie. Żydzi mają mieć jako jedyni prawo do karania za kłamstwa dotyczące tego, co działo się ponad siedemdziesiąt lat temu, bo posiadanie wyłączności na takie prawo jasno i wyraźnie wskazuje, kto jako ofiara drugiej wojny światowej jest tu szczególnie pokrzywdzony, z tytułu czego można potem w polityce, a także za pomocą np. nowojorskich organizacji, odcinać sowite kupony.

Jeśli polscy politycy chcą z tej bitwy wyjść zwycięsko, muszą po prostu zrozumieć, że strona izraelska, która od kilkudziesięciu lat na zakrzywionym obrazie drugiej wojny światowej buduje swoją tożsamość, w kwestii historycznie faktograficznego jej obrazu, dla Polaków nie jest żadnym partnerem do dyskusji. I nie chodzi o to, że potrzebujemy do tego tej nowelizacji, że przegramy jeśli jej zapisy nie zaczną obowiązywać na dobre. Tę nowelizację można spokojnie sobie odpuścić, bo okazujemy nią tylko i wyłącznie bezradność. Jedyną właściwą drogą do obalenia fałszywego obrazu na temat Polaków z okresu drugiej wojny światowej, jest kompletne odrzucenie jakiegokolwiek dialogu z Izraelem dotyczącego kwestii historycznych, a także idące za tym każde silne logistycznie, systemowe rozwiązanie, które umożliwi historykom młodego pokolenia – należycie wspieranym przez państwo – uzyskać jak najłatwiejszy dostęp do wszelkich historycznych źródeł, na podstawie których będą mogli zasypywać świat zachodni, niezliczonymi publikacjami na temat Holokaustu i drugiej wojny światowej. Kolejną istotną rolę mogą odegrać projekty takie jak legendarny już film „The Unconquered” i wiele innych, które będą mogły zdominować przekaz na gruncie mediów nowoczesnych. To długa i wyboista droga, ale jedyna nie narażająca nas na spory i przede wszystkim śmieszność. Niech państwo polskie uwierzy, zaufa i odda tę robotę młodemu pokoleniu i nowo powstającym elitom, które przecież swą tożsamość od lat ochoczo chcą kształtować na najlepszych wzorcach, a wrzaskiem strony żydowskiej przestanie się przejmować. Bazę potencjału ludzkiego mamy pierwszej klasy. Jeśli chcemy być państwem poważnym, to zróbmy to z klasą, a nie jak bezradny dzikus z pałą w ręku.

CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNYCH STRONACH