Niezależni szermierze obiektywnego przepływu informacji.

Wszyscy znamy króciutki materiał wideo, w którym urzędujący prezydent niewybrednie wypowiada się o metodach jakie stosuje minister Macierewicz wobec wojskowych współpracowników pana prezydenta. Jednak zanim wszystko wyszło na wierzch i o zaistniałej pogawędce Andrzeja Dudy mogła się dowiedzieć szersza publiczność, miała miejsce niewidoczna gołym okiem sytuacja.

, Przez , w Polityka w . Tagi: , , , ,

Wszyscy znamy króciutki materiał wideo, w którym urzędujący prezydent niewybrednie wypowiada się o metodach jakie stosuje minister Macierewicz wobec wojskowych współpracowników pana prezydenta. Jednak zanim wszystko wyszło na wierzch i o zaistniałej pogawędce Andrzeja Dudy mogła się dowiedzieć szersza publiczność, miała miejsce niewidoczna gołym okiem sytuacja. Dzień wcześniej opublikowałem ten sam skrawek na Twitterze jako pierwszy. Całą dobę wcześniej. Nikt się tym na Twitterze nie zainteresował. Nie mam tylu obserwujących, co wspomniana użytkowniczka Olga, która potem także opublikowała ten materiał, ale z moich tysiąca obserwujących, jeśli tweet ma w sobie pokłady szczególnej ciekawostki lub kontrowersji, bez problemu można rozpowszechnić informację na szerszą skalę. W tweecie nawet umyślnie umieściłem login jednego z twitterowiczów, którego tweety tego typu docierają do dziesiątek tysięcy użytkowników, aby w jakiś sposób zwiększyć możliwość, że tweet dotrze do większej ilości ludzi. Jak się potem okazało, nic to nie dało. I nagle po dwóch dniach widzę u Karnowskich, na Salon24, ogólnie w mediach, że kwestia wypłynęła na szerokie wody. Dochodzi nawet do kolejnej nawalanki wewnątrz pisowskiego obozu, wraz z prymitywnymi atakami na użytkowniczkę, która te filmik udanie rozpowszechniła na szeroką skalę. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, by zwrócić uwagę na to, że środowisko internetowe wspierające obecną władzę, ogólnie internetowy tłum wyrosły ze wspierania obecnej władzy, to zwyczajna „sekta” jak każda inna wynikająca ze świadomego wspierania konkretnej partii politycznej. Od mojej publikacji do momentu opublikowania przez Olgę tego skrawka o „ubeckich” metodach Macierewicza minęło PONAD DOBĘ! Mimo tego, że w moim tweecie opublikowałem login użytkownika, którego opublikowanie na 100% zapewnia, że informacja o tej wadze natychmiast zostanie rozsyłana wśród szerokiej grupy pisowskiego aktywu. Takie przetrzymywanie informacji, obojętnie jaką ona by nie była, to jest toczka w toczkę zachowanie jak u aktywistów z Czerskiej czy z Wiertniczej, a nawet niemieckich mediów wobec sylwestrowych „zabaw” w Kolonii. Mamy jak na dłoni, jak twitterowy aktyw wspierający obóz władzy traktuje wybiórczo rozpowszechnianie niezależnych informacji. Nie podejmę się nazwania tego po imieniu. Sami dacie sobie świetnie radę.