Jeszcze się dobrze dzień nie zaczął, a już dotarła do mnie przytłaczająca informacja o kolejnym absurdzie jaki zrodził się w słynnym już umyśle ministra Waszczykowskiego. Odbywa nasz ci wujek stanu wizytę w Waszyngtonie u jankeskich sojuszników spotykając się z ministrami spraw zagranicznych 68 państw należących do tzw. „Globalnej Koalicji do Walki z ISIS”. Głównym celem wizyty w USA naszego tytana dyplomacji jest wyżebranie u jankesów fotela niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ dla Polski, co też czynił w Nowym Jorku przed pojawieniem się na spotkaniu waszyngtońskim. Ta nowojorska wizyta musiała wprowadzić naszego ministra w niemałe zakłopotanie po tym co zapewne na niej usłyszał w sprawie niestałego członkostwa Polski w RB ONZ, bo już w waszyngtonie zaczął pleść właściwe sobie niebezpieczne dyrdymały, wystawiając tym samym na szalę bezpieczeństwo Polek i Polaków. Widać nasze dobre samopoczucie dla Pana ministra to towar, którego na swoje międzynarodowe handle ma aż nadto, bo stawiając zebranym tamże przyjaciołom propozycję uczestnictwa wojska polskiego w akcjach bojowych przeciwko ISIS w jednej chwili postawił nas naprawdę przed mało optymistyczną wizją.

Witold Waszczykowski:„Oczywiście jesteśmy gotowi rozważyć rozszerzenie mandatu tych sił. Na przykład teraz nasze samoloty wykonują loty patrolowe, ale mogą się przydać w pewnych misjach bojowych. Jeśli zostaniemy poproszeni, rozważymy taką możliwość. Możemy zwiększyć naszą obecność, także jesteśmy otwarci„

Pan minister sprytnie chowa się za li tylko rozważeniem stawianych nam propozycji, ale jak wiemy, nie po to w stolicy jankeskiego supermocarstwa zbiera się szefów dyplomacji w ilości przeszło 1/4 państw globu, by składali oni sobie obietnice bliżej nieokreślonej „gotowości do rozważań”. Szef polskiej dyplomacji tymi słowy po prostu wystawił amerykańskim przyjaciołom propozycję nie do odrzucenia. Zasugerował zwyczajnie, że za oenzetowski stołek dla Polski chętnie wyśle na wojnę Polskich pilotów, by ci bombardowali pozycję państwa islamskiego.

Nie wiem co sobie myśli pan Waszczykowski, ale ja jestem pewien, że w razie zaangażowania polskich wojsk w misjach bojowych przeciwko ISIS, ci drudzy nie będą mieli trudności w odnotowaniu faktu, że jakiś Polak w ramach umowy z amerykańskimi imperialistami, bombarduje im bazy i zabija najlepszych islamskich bojowników. Z tego co jest powszechnie wiadomo, w świecie rezunów islamskich jest to znak, że kolejny gagatek wystawia się przed szereg, „by dostać w zęby”. A że rezuni islamscy lubią w imię Allacha odpłacać pięknym za nadobne, to jest rzeczą oczywistą, że w ten sposób pan minister wpycha nas w sytuację, w której już nawet Polacy nie będą mogli mieć pewności, czy jakiś kolejny zamach terrorystyczny nie będzie chciał się obrócić przeciwko nim.

Z ministrem Waszczykowskim jest tego rodzaju kłopot, że choć wydaje on się przewidywalny, to tylko a pewnym politycznym aspekcie. Bo jeśli chodzi o granice jego intelektualnej niefrasobliwości, jest to człowiek nie do ogarnięcia. Dobrze by było zapytać pana ministra cóż mu tak przeszkadza nasze dobre samopoczucie. Mi osobiście bardzo jest na rękę świadomość, że ostrze muzułmańskiej maczety głównie skierowane jest na narody inne od naszego. Obecnie i na przyszłość możemy cieszyć się w naszych granicach względnym spokojem, przecież m.in. tylko dlatego, że państwo polskie nie uległo szantażom unijnej międzynarodówki i wyraźnie sprzeciwiło się relokacji na terenie Polski tzw. uchodźców-nachodźców. I gdy myślimy sobie, że wszystko u nas dobrze, nagle z kapelusza wyskakuje pan minister Waszczykowski i jak to z nim bywa, musi wprawiać nas wszystkich w niemałe osłupienie. Wymyślił sobie, że sam podrzuci islamskiej hordzie dobry powód, aby i Polakami się zainteresowała.

Następna strona

Jeśli podobał ci się wpis, prosimy udostępnij.