śledź nas  

Właśnie takie horrory ja lubię!

Wiele ja razy w ciągu ostatnich lat miałem okazję oglądać horrory. Wszystkie były amerykańskie i kierowane głównie do młodych ludzi, nastolatków. „Krąg”, „Egzorcyzmy Emily Rose”, „Koszmar minionego lata”, „Przeznaczenie” itp. produkcje swoją treścią raczej mnie bawiły.

, Przez , w Kultura w . Tagi: , , , ,

Wiele ja razy w ciągu ostatnich lat miałem okazję oglądać horrory. Wszystkie były amerykańskie i kierowane głównie do młodych ludzi, nastolatków. „Krąg”, „Egzorcyzmy Emily Rose”, „Koszmar minionego lata”, „Przeznaczenie” itp. produkcje swoją treścią raczej mnie bawiły. Podczas emisji każdego z takich tytułów zdarzało mi się wręcz bezgłośnie wybuchać śmiechem, aby tylko nie zrazić do siebie współtowarzyszy seansu. Niestety w ostateczności zohydziły mi one ten gatunek filmu w takim sensie, że miast interesować się nowymi jego odsłonami sięgałem do tych z lat 80-tych i 90-tych, których poznanie miałem już za sobą, a które, jak pamiętałem, nie byle jaki poziom przedstawiały. Na szczęście jestem świeżo po zetknięciu się z filmem, który wzbudził u mnie ponowne zainteresowanie horrorami. Przypomniał mi, że szukać czegoś dobrego w amerykańskiej sztuce filmowej dla takich zwyrodniałych wybrednych jak ja, to męczarnia i że powinienem się skupić na tych produkcjach, które z amerykańską próżnością i pustotą nie mają nic wspólnego. Pokazał, że wbrew temu co sobie mój “gupi” i naiwny móżdżek ubzdurał, filmów z tego gatunku jest póki co jeszcze wiele do obejrzenia i tak jak ten, który sprowokował mnie do napisania tego wywodu, potrafią u mnie po raz kolejny wzbudzić wybuch śmiechu, ale tym razem nie ze względu na jego śmieszność, a z powodu, że jest tak elegancko klimatyczny. Pomijam kunszt filmowy zawarty w aktorstwie, zdjęciach, muzyce, po scenariusz i reżyserię typowych dla innego niż amerykańskiego kina. “Sierociniec” zachęcił mnie do ponownego zainteresowania się horrorem, na szczęście nie amerykańskim. Bo takie horrory nieamerykańskie, to ja lubię!